O drodze do Australii (zdjęcia)

Zrobiłam to! Cel osiągnięty, misja wykonana!

Przez dwa i pół roku realizowałam projekt mający swój zaczątek w dziecięcym marzeniu.  Mimo, że nie było łatwo a czasami nawet bardzo ciężko, cieszę się, że przez to przeszłam. Ale od początku.

Kiedy wróciłam z Anglii miałam wszystko, co zakładał początkowy plan. Brakowało mi tylko zdrowia-faktu, że może się ono aż tak zepsuć nie przewidziałam.

Każdego dnia budziłam się z bólem pleców, a bóle brzucha były tak silne, że godzinami leżałam zwinięta w kłębek. Była to dość duża niedogodność, zważywszy na to, że wybierałam się college sportowy. Początkowo lekarzy odwiedzałam  średnio 2 razy w tygodniu, ci przypisywali leki- jedne działały, inne nie- wysyłali na badania i odsyłali do następnych, kiedy okazywało się, że wyniki miałam w porządku. I tak od gastrologa zostałam wysłana do ginekologa, następnie do chirurga, kardiologa, urologa, na lekarzu sportowym kończąc. I nic.

18-12-2015r.

Na niczym mi ostatnio nie zależy. Beznadzieja. Brak mi siły. Kiedy tak się nurzam w tych ponurych myślach, jest mi jeszcze gorzej.

16-01-2016r.

Moje życie jest żałosne. Jestem chodzącym smutkiem. Jak nie wyjdzie wyjazd do Australii to nie mam przyszłości.

Musi wyjść. Nie mam innego wyjścia.

17-02,-2016r.

Dziś w końcu znalazłam czas żeby poćwiczyć. Niestety znów mnie bolało, przez co popadłam we frustrację i wpadłam w cug ponurych myśli. O wszystkim. O sensie życia.

Ja bym po prostu chciała być zdrowa. Okazuje się, że to dużo.

Co ja mam zrobić ze swoim życiem?

29-02-2016r.

Dzisiaj stoczyłam ze sobą walkę. Walkę, by wstać i wyjść do pracy. Dawno nie czułam się tak paskudnie. W pracy zaczęłam od pójścia do łazienki, zamknęłam się w kabinie i płakałam.

17-04-2016r.

Czy da się przeżyć życie nie wychodząc z łóżka? I tak nic nie ma sensu, więc co za różnica czy będę bez sensu leżeć w łóżku czy użerać się z życiem…

Nie mam siły. Psychicznie ani fizycznie. Wszystko mnie przytłacza. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła być jeszcze kiedyś szczęśliwa.

19-04-2016r.

Zostałam pesymistą. Nie wiem jak to się stało… kiedyś wpadłam na nowy pomysł i widziałam przed sobą cudowna wizję tego, co będzie. Nowe pomysły budziły we mnie nowa energię,  patrzyłam na wszystko optymistycznie. Teraz każdy nowy pomysł rodzi obawy.

Coś mnie niepokoi. Ten niepokój kładzie się cieniem na całe moje życie. Niepokój o Australię. Czy dostanę wizę? Czy mam wystarczająco dużo pieniędzy? Nie jestem jeszcze do końca zdrowa. Wciąż bolą mnie plecy. Wciąż boli mnie brzuch podczas intensywnych ćwiczeń. A ja zamiast działać, zwlekam.

Ja nie jestem normalna. Ja jestem kurwa jakaś przekręcona. Ograniczona przez swoje lęki. Jestem kurwa frajerem.  Cieniasem. Potrzebuję pomocy.

24-04-2016r.

Nie jadę do Australii. Przynajmniej dopóki nie będę w pełni zdrowa. Wyleczę się i wtedy będę planować wyjazd.

Oprócz problemów z brzuchem miałam też bóle pleców. Ortopeda,który po zrobieniu RTG powiedział, że mam tak zbudowany kręgosłup, że już będzie bolało, zalecił rower i basen. Ale ja nie chcę roweru! Nie chcę basenu! Chcę być instruktorem fitness! Przyjaciółka po fizjoterapii poleciła mi osteopatę. Po dwóch miesiącach wizyt i wykonywania zalecanych ćwiczeń plecy przestały boleć. Przynajmniej jeden problem rozwiązany. Jednak nie było to wystarczające na tyle, by móc wrócić do treningów, do których przywykłam. Pogodziłam się z myślą, że pewnych ćwiczeń nie wykonam, że jeśli nie chcę sobie zrobić krzywdy, muszę uważać.

Mimo, że plan, aby zostać trenerem fitness nie wypalił, wciąż chciałam zrealizować swoje marzenie o wyjeździe do Australii. Musiałam je jednak nieco zmodyfikować. Do wyboru miałam albo typowy backpackerski  wyjazd albo wybór innego kursu. Chciałam, żeby podróż do Australii była nie tylko przygodą, ale też inwestycją w moją przyszłość, tak jak od początku zakładałam i właśnie z tego powodu zdecydowałam się na kurs języka angielskiego, po którym będę mogła zdawać egzamin Cambridge i zdobyć certyfikat. Tak też zrobiłam.

W ten oto sposób pierwotny pomysł półrocznego kursu instruktora fitness na Australian College of Sport and Fitness został zastąpiony 3- miesięcznym kursem języka angielskiego oraz wolontariatem w centrum rehabilitacyjnym żółwi morskich na Wielkiej Rafie Koralowej. Plan, że pieniądze na ten cel zdobędę pracując przez rok w Holandii upadł  po 4 miesiącach. Musiałam znaleźć inną pracę, a po zarobieniu potrzebnej kwoty, zmagać się z problemami zdrowotnymi. Mimo, że ostateczna forma mocno odbiegała od początkowej koncepcji, było warto!

Podczas tego wyjazdu zrealizowałam więcej niż jedno marzenie. Mieszkałam w Australii poznając tamtejsze życie codzienne, nurkowałam na Wielkiej Rafie Koralowej, pracowałam jako wolontariusz w centrum rehabilitacyjnym żółwi morskich i brałam udział w raftingu. Przeżyłam tam niesamowite chwile smakując najwspanialszy smak świata- smak spełnianego marzenia.

123abc (4)123abc (11)123abc (26)123abc (30)DSC_0857

Advertisements

One thought on “O drodze do Australii (zdjęcia)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s