Jak żyć i nie pracować- poradnik

Doszyły mnie dziś słuchy, jakobym rozpowszechniała informacje, że można nie pracować i żyć. Co więcej, że mam przyjaciół, którzy nie pracują i żyją. Chciałabym zdementować takie pogłoski, jednak wrodzona szczerość i uczciwość nie pozwalają mi kłamać Wam w oczy, nawet przez Internet. Tak, mam 2 psy. I oczywiście, że uważam, że jak najbardziej, jest to możliwe. Dla podparcia mojego twierdzenia posłużę się nawet kilkoma przykładami. 

„JAK ŻYĆ I NIE PRACOWAĆ”

Opcja nr 1. Zostań bezdomnym żulem.

Istotną zaletą takiego stylu życia jest totalna wyjebka i brak problemów, z jakimi mierzy się jakieś 99% społeczeństwa. Zaliczamy tu np. czynsz za mieszkanie, rachunki za prąd czy wodę, ubezpieczenie samochodu, podatki. Frajerzy. Ty masz ławkę z parku za darmo (czasem musisz stoczyć bitwę z innym żulem, by pokazać, że to miejsce należy do ciebie i tylko do ciebie), możesz jeździć komunikacją miejską całkowicie za darmo, bo przecież nawet jak do autobusu niespodziewanie wpadną kanary, ocali Cię od nich niepowtarzalny zapach Twojego niemytego od kilku miesięcy ciała. Co więcej, masz zagwarantowane miejsce siedzące- wszyscy pasażerowie bardzo chętnie udostępnią Ci nawet cały autobus w zamiar za komfort oddychania świeżym powietrzem na zewnątrz pojazdu. Jeśli zaś chodzi o jedzenie, które zazwyczaj pochłania dużą część miesięcznych dochodów, możemy powiedzieć, że leży na ziemi. Wystarczy podnieść, serio. Na pewno codziennie mijasz dziesiątki śmietników. Doświadczony żul wie, jakie skarby możesz tam znaleźć. Nieobgryziony dokładnie ogryzek jabłka, resztka coli w butelce, niedojedzona kanapka. Możesz pójść o lewel wyżej i kleknąć przed pobliskim kościołem. Wychodzący z mszy dobrzy chrześcijanie na pewno pochylą się nad potrzebującym.

Byłabym hipokrytką, gdybym nie napisała o wadach takiego stylu życia. Niewielkie, jednak należy o nich wspomnieć. Problem może stanowić brak ogrzewania w okresie jesienno- zimowym, brak dostępu do opieki medycznej (chociaż, jak zgnije Ci ręka to niewielka strata, nie pracujesz, więc nie będzie Ci potrzebna) i wszy (no ale przecież zawsze marzyłeś, by mieć swoje zwierzątko).

 

Opcja nr 2. Znajdź sobie bogatego męża (albo żonę)

Opcja o wiele bardziej kusząca , ponieważ oprócz totalnej wyjebki na rachunki i podatki, masz do dyspozycji luksusowy dom, samochód i kartę kredytową z limitem tym większym im mniejszym ilorazem inteligencji może poszczycić się Twój wybranek. Może się wydawać, ze to opcja jedynie dla kobiet, jednak z roku na rok przybywa starych, brzydkich  i grubych Niemek. Jeśli Ci się poszczęści, będą tak zapracowani, że będziesz spotykać ich tylko w nocy i weekendami.

Również i ta opcja nie jest pozbawiona minusów ujemnych. Masz z deczka przejebane jeśli Twojemu partnerowi (partnerce) śmierdzi z ust lub jest owłosiony (lub owłosiona) na całym ciele i bardziej przypomina starzejącego się goryla.

1 owłosiony

 Istnieje  też ryzyko, że jeśli partner(ka) poleciał(a) tylko i wyłącznie na Twoje młode, jędrne ciało, to po latach wymieni Cię na młodszy model z większymi silikonami , a w twoim wieku już nie tak łatwo znaleźć sponsora. Zawsze jednak możesz skorzystać z opcji numer 1.

 

Opcja nr 3. Wygraj w totolotka. Tego chyba nie muszę komentować.

 

Z mojej strony to tyle, czekam na Wasze komentarze. Napiszcie w nich koniecznie która z opcji najbardziej Wam się spodobała, jakie widzicie dodatkowe zalety, których nie wymieniłam. A może znajdujecie jakieś wady? Dzielcie się także swoimi pomysłami ja żyć, by nie musieć pracować.

 

P.S. Jakby ktoś nie zrozumiał ziejących z każdego zdania sarkazmu i ironi to wyjaśniam: masz większe szanse, że zabije Cię piorun kulisty, niż że będziesz miał(a) zajebiste życie bez konieczności pracy.

 

Reklamy

One thought on “Jak żyć i nie pracować- poradnik

  1. :) 18 grudnia 2015 / 03:47

    po przeczytaniu tego tytułu czułem się jak dziecko z pięknymi dużymi oczami a w sercu miałem nadzieję, liczyłem na rozwiązanie mojego problemu ale gdy już skończyłem czytać zapadłem w smutek i znowu w tą całą monotonię życia.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s