Moja batalia o wizę, czyli (nie)krótka historia o tym jak wszystko poszło nie tak

Wygrałam wycieczkę do Las Vegas!!!

A było to tak…

Oglądam (tłumaczy o co chodzi od 3:35):

wpadam na pomysł, a następnie dodaję na Instagram to zdjęcie:

Screenshot_2015-10-29-18-59-55 (1)

Po kilku dniach otrzymuję na maila wiadomość

[P.S. Jeśli masz problem z odczytaniem- kliknij w zdjęcie, powiększy się]

spyfie 1

67868_moja-ex-przytyla

Po początkowej fazie ekscytacji, chwaleniu się wszystkim dookoła, znow włączam zdroworozsądkowe myślenie: jakie mam szanse dostać wizę?
Zagłębiam się więc w wszechwiedzące internety i nachodzi mnie fala wątpliwości.

Musiałabym wyjechać wcześniej z Jaggards
… ale pracy już prawie nie ma…
Nie wiadomo czy dostanę tę wizę…
….Jak nie spróbuję będę żałować
…co na to Graham?

Po dniu intensywnego rozmyślania pisze SMSa do szefa: Byłbyś zły, gdybym wróciła do Polski w poniedziałek? Postanowiłam ubiegać się o wizę i jechać do Vegas, żałowalabym gdybym zrezygnowała.
I dostaję odpowiedź: Oczywiście, że nie. Musisz robić to, co czujesz, że chcesz!

Yabadabadu-u 😀

PONIEDZIAŁEK. POLSKA. KRAKÓW. Wysyłam do koordynatora wycieczki potrzebne do wizy dokumenty i wypełnioną ankietę.
WTOREK RANO. KRAKÓW. Otrzymuję e-mail zwrotny:

Pani Magdo,

Mamy komplet dokumentów. Niebawem wrócimy z terminem spotkania w Ambasadzie. (…)

Wychodze na miasto rano i wracam wieczorem. Sprawdzam skrzynkę.

Pani Magdo, 

brakuje zdjęcia. Proszę o dostarczenie fotografii jak najszybciej to możliwe.

ŚRODA. KRAKÓW. Robię zdjęcie u fotografa. Obiecuje jak najszybciej przesłać na maila.
ŚRODA WIECZOREM. KRAKÓW. Otrzymuję zdjecie i natychmiast dosyłam do dokumentów.
CZWARTEK. DOM.

Pani Magdo,

Widzimy, że ma Pani już konto założone w Ambasadzie na konto e-mail podane we wniosku co wstrzymuje działania z naszej strony. Czy samodzielne umówiła się już Pani na spotkanie?

Rozmkminiam. Jak to możliwe? Przeczesuję skrzynkę w poszukiwaniu wiadomości, którą zawsze otrzymuje się po rejestracji. Nic. Wchodzę na strone ambasady. Szukam. Dalej nic. Przeczesuję historię. Na jednej z nich znajduje zakładkę Zapisz się. Klikam w nią, a następnie Nie pamietasz hasła? Wpisuje swojego maila i po chwili otrzymuję nowe hasło. Przesyłam je e-mailem do koordynatora. Do tej pory nie wiem jak to się stało 😀
PIĄTEK.

Pani Magdo,

Kolejnym etapem misji jest spotkanie w Ambasadzie USA.

Spotkanie w Ambasadzie USA odbędzie się 27.10.2015r. (wtorek) o godzinie 11:00 w Warszawie ul. Piękna 12.

PONIEDZIAŁEK. LUBLIN. Jestem na mieście, kiedy dostaję maila z ambasady:

Do formularza DS-160 nie zostało wgrane zdjęcie. Prosimy o przyniesienie odbitki   zdjęcia (…) i okazanie jej podczas rejestracji wniosku wizowego.

Idę Krakowskim Przedmieściem i rozkminiam jak mam to zrobić.  Podnoszę głowę i spostrzegam szyld: EKSPRESOWE ZDJĘCIA. Yeah. Wchodzę i pytam: czy wydrukuje mi Pan zdjęcia z telefonu?
Jak najbardziej.
Super. Ściągam zdjęcie na telefon, a pan podłącza go do komputera i pyta się w jakim folderze.

W pobranych– odpowiadam, zastanawiając się, czy nie ma tam nic, czego nikt oprócz mnie nie powinien zobaczyć.
Pan kopiuje zdjęcie na komputer, porównuje z szablonem i mówi, że zdjęcie jest źle przycięte -.-
Kosztowało 44 złote i jest ŹLE PRZYCIĘTE?! Krzycze z niedowierzania w środku.
Na mailu mam jeszcze jedno, nieprzycięte. Pobieram, pan kopiuje i wstawia do szablonu. Za wąskie. Brakuje jakies 2 milimetry, ale to da się załatwić fotoszopem 😀

Czekam 5 minut, płace 15 złotych, dziękuję i wychodzę.

PONIEDZIAŁEK. WIECZÓR. Otrzymuję maila od koordynatora z resztą dokumentów, które potrzebne będą w ambasadzie. Drukuje. Na potwierdzeniu dokonania opłaty wizowej widnieje moje nazwisko… z błędem.

WTOREK. WARSZAWA. Spotkanie w ambasadzie o 11, ja jestem w stolicy już o 8.30. Postanawiam przejść sie i siąść gdzieś na kawie.
10:30 Z nudów przeglądam dokumenty do wizy i orientuję się, że te wczoraj drukowane zostały w domu. Płacę za kawę i pędzę do mijanego wcześniej punktu ksero.

Wydrukujecie mi coś z internetu?
Jasne.
15 minut później jestem już w Ambasadzie. Podchodzę do pierwszego okienka, pokazuję potwierdzenie spotkania, doateję numerek 176 i idę do następnego.

Dzień dobry.
Dzień dobry.
Podaję dokumenty i  dowiaduję się, że moje zdjęcie nie przejdzie, bo ma za ciemne tło.
Moje kiszki w tym momencie wykonały podwójne salto.
Pani pójdzie  tu jest automat, za 20 złotych zrobi pani zdjęcie i zaraz do mnie bez kolejki wróci.

Cyk, pyk i gotowe.
Zostało ostatnie okienko- rozmowa z ambasadorem. Kolejka. W ciągu  10 minut oczekiwania moje wnętrzności urządzają party hard.
176

Dzień dobry
Dzień dobry
Następnie 3 pytania: „Czy była już pani w Stanach, co będzie tam pani robić i czym się pani zajmuje?”

Jestem już w drodze do domu, kiedy otrzymuję maila od koordynatora

spyfie 2

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s